piątek, 3 marca 2017

Star Wars: Przeznaczenie - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2017/03/star-wars-przeznaczenie-recenzja.html
Star Wars: Przeznaczenie to kolekcjonerska karcianko-kościanka. Mieliśmy okazję dorwać dwa zestawy podstawowe i przetestować, jak wypada starcie Rey z Kylo Renem.

Wiek: 10 +
Liczba graczy: 2
Czas gry: około 30 minut
Wydawca: Galakta
Tematyka: Star Wars
Główna mechanika: rzucanie kośćmi, zarządzanie ręką
BGG: Star Wars: Destiny


Gry przekazał nam sklep Aleplanszowki.pl.
 

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

O Przeznaczeniu pisaliśmy już w unboxingu i od tego czasu moje wrażenia nie zmieniły się jakoś znacznie. Wciąż za mocną stronę tej gry uważam ładne i klimatyczne ilustracje, oswoiłem się jednak z kośćmi, a dokładniej ich kolorami. Po kilkunastu partiach przestały razić. Nadal sądzę że rysunki zamiast kadrów z filmu to świetny pomysł, bo dzięki nim karty prezentują się bardzo ładnie. Opisy akcji i układy ikonek są na nich czytelne, lekkie problemy sprawiało mi jednak czasem dopasowanie kości do karty, szczególnie gdy próbowałem kierować się tylko obrazkiem. Dopiero po 3-4 partiach nauczyłem się je rozpoznawać.

 Na elementach nie zaobserwowałem widocznych śladów zniszczenia: kości trzymają się dobrze, nie są porysowane, a rzadko tasowane karty nie pozadzierały się po bokach. Nie mogę tylko przeboleć tych niepraktycznych, niemal jednorazowych pudełek...

Kasia:

W mojej opinii oryginalne rysunki oddają charakter filmu, ale jednocześnie nadają grze świeżości. Układ kart dobrze sprawdza się podczas partii, a same kartoniki wydają się wytrzymałe, choć biorąc pod uwagę rozwojowy charakter gry radziłabym mimo wszystko zainwestować w koszulki.

Nie jestem natomiast wielką fanką projektu kości (czasem zidentyfikowanie odpowiedniej zajmuje mi dłuższą chwilę, a gdy jest ich kilka, to trudno się nimi rzuca), ale jest to coś do czego można bez większego problemu przywyknąć.

Ocena Wiktora: 7,5/10

Ocena Kasi: 7/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

W Przeznaczeniu gracze walczą ze sobą naprzemiennie wykonując akcje. Główna mechanika opiera się na rzutach kośćmi i zarządzaniu ręką. W swoim ruchu każdy może wykonać jedną z kilku akcji, jak np. aktywowanie postaci lub wsparcia (i rzut przypisanymi do tej karty kośćmi), wykorzystanie wyników kości, zagranie karty z ręki, odrzucenie karty celem przerzucenia kości. Wszystko kręci się więc wokół dwóch najważniejszych elementów Przeznaczenia - kości i kart. Pojedynek kończy się w momencie pokonania obu postaci jednego z graczy lub gdy komuś skończą się karty w talii i na ręku.

Po przykrej przygodzie z D&D Dice Masters nie wiedziałem czego spodziewać się po kolejnej grze kolekcjonerskiej z kostkami w roli głównej. Okazało się, że projektant poszedł w ślady kultowego Magica stawiając na proste reguły zabawy i różnorodność kart. Dzięki temu wejście w świat Przeznaczenia jest bezbolesne i szybkie. Potrzebne do poznania gry reguły opisano na niewielkiej ulotce. Oczywiście im bardziej ktoś zagłębi się w karciankę, tym większe postawi mu ona wymagania. Zestawy podstawowe - jak sama nazwa wskazuje - są jednak przystępne dla nowych graczy.

Instrukcja napisana jest zwięźle, ale zrozumiale. Podczas zabawy napotkaliśmy jednak jeden problem, z którym nie mogła sobie poradzić, pomogło dopiero BGG. Na jakiejś karcie błędnie przetłumaczono słowo, przez co sugeruje ona, by przesunąć na inną postać do dwóch żetonów ran (a te mają wartość jeden i trzy) - szybka lektura BGG potwierdziła, iż nie chodzi o żetony, a punkty. Można więc przenieść maksymalnie dwie rany. Poza tym poszło sprawnie i gładko.

Kasia:

Star Wars: Przeznaczenie to gra łatwa do nauczenia i intuicyjna. W pierwszych rozgrywkach pomagają dobrze zaprojektowane karty pomocy, a wątpliwości co do wzajemnych oddziaływań między różnymi zdolnościami zdarzają się raczej sporadycznie. Myślę, że prostota zasad w połączeniu z tematyką jest strzałem w dziesiątkę, ponieważ dzięki temu karcianka może okazać się świetnym sposobem na zachęcenie (np. młodzieży) do tej formy rozgrywki.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Gry kolekcjonerskie i LCG, które miałem okazję poznać miały jedną wspólną wadę: sprawiały wrażenie wersji demonstracyjnych. Pozwalały niby na zabawę, ale szybko okazywało się, że bez dodatków jednak się nie obejdzie. W przypadku Przeznaczenia nie czułem, jakbym grał w okrojoną wersję. Jasne, talie podstawowe zawierają mniej kart niż te, których powinno się używać w pełnoprawnym wariancie, ale mimo to zestawy sprawiały wrażenie kompletnych. Nie ma co ukrywać, że w dłuższej perspektywie gra nastawiona jest na dodatkowe pakiety kart, ale moim zdaniem nawet bez nich śmiało może konkurować z innymi dwuosobowymi karciankami.

Kości oraz karty oznaczają sporo losowości. Pechowe rzuty podczas całej partii mogą napsuć trochę krwi i bardzo prawdopodobnym jest, że przyczynią się do porażki. W mechanice umieszczono więc kilka możliwości manipulowania wynikami, od przerzutów po różne akcje kart pozwalające na nie wpływać. Również opcja odrzucania kart pod koniec tury sprawia, że można trochę kontrolować los i szybciej przekopywać się przez talię, co jednak w przypadku 20-kartowych starterów nie jest raczej dobrym rozwiązaniem i może prowadzić do szybkiej przegranej.

Nie ma raczej się co rozpisywać o interakcji w grze, bo cała zabawa opiera się właśnie na niej. Przeciwnika można atakować bezpośrednio czy też odrzucając mu karty z ręki lub kości z puli. Dzięki wykonywaniu akcji naprzemiennie - oraz dzięki ich prostocie - Przeznaczenie jest bardzo dynamiczne. Gra toczy się bez zbędnych przestojów, a partyjkę można rozegrać w jakieś 30-40 minut. W trakcie rozgrywek zauważyłem jednak, że ciemna strona Mocy wydaje się być trochę mocniejsza. Większość partii wygrywał u nas Kylo Ren, niezależnie od tego, kto kierował jego talią.

Prosta mechanika często jest zaletą, ale podana w mało elegancki sposób potrafi popsuć wrażenia z zabawy. Na szczęście w Przeznaczeniu nieskomplikowana struktura tury sprawdza się bardzo dobrze. Gra jest po prostu przyjemna i nieprzekombinowana. Porównując ją z Mage Wars Academy muszę przyznać, że do Star Warsów siadałem z większa przyjemnością, a i zabawa budziła więcej emocji, była krótsza i bardziej dynamiczna.

Kasia:

Chyba główne zalety Przeznaczenia to duża dynamika gry i emocje, które się w jej trakcie pojawiają. Kolejki są tu szybkie, oczekiwanie na własną turę wypełnione jest planowaniem, a nierzadko także reagowaniem na zagrania przeciwnika. Gra jest intensywna i pełna interakcji (oczywiście negatywnej), a niedługi czas jednej partii sprawia, że nie sposób się tu nudzić. Jednocześnie też jest tu sporo kombinowania, gra nie jest banalna, choć nie powoduje też na ogół paraliżu decyzyjnego.

Mechanicznie nie mogę się do niczego przyczepić, widać, że połączenie działania kości i kart jest w pełni udane. Podoba mi się między innymi rozwiązanie umożliwiające wpływanie na wyniki własnych rzutów oraz możliwość reagowania na to, co "wyturlał" przeciwnik. Oczywiście nie zawsze da się szczęśliwie zażegnać zagrożenie, ale ważne jest danie graczom takiej możliwości. Ogólnie rzecz biorąc zauważalna losowość tej gry nie stanowi dla mnie problemu. Partie są krótkie, więc nawet jeśli czujemy się pokrzywdzeni przez los, to możliwy jest szybki rewanż.

Jedni uznają to za wadę inni za zaletę, ale z czasem pojawia się chęć na więcej, na samodzielne modyfikowanie talii, testowanie nowych rozwiązań. Raczej nie ma co się łudzić, że w takim wypadku uda się pozostać przy samej podstawce. Choć i ona sama potrafi zapewnić zabawę na przynajmniej kilkanaście wieczorów.

Ocena Wiktora: 7,5/10

Ocena Kasi: 8/10

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Star Wars: Przeznaczenie ma, jak sama nazwa wskazuje, bardzo chwytny temat. Gry w tym uniwersum mają się dobrze i podejrzewam, że będzie ich coraz więcej. Jak wspominałem w recenzji Carcassonne'a, jest to dla mnie tematyczny strzał w dziesiątkę. Gwiezdne wojny dzięki filmom i serialowi animowanemu przeżywają drugą młodość i nie mam nic przeciwko planszówkom czerpiących z tego garściami.

Mechanika gry nie odzwierciedla dokładnie starcia przedstawicieli dwóch odmiennych stron Mocy, ale na pewno nadrabia ilustracjami. Z kart spoglądają na graczy znane z filmów postacie, a na kilku z nich znalazły się też cytaty z serii. Zdolności postaci i wsparć oraz wydarzenia przedstawione na kartach luźno pasują do ich działania, mając niekiedy więcej, a niekiedy mniej sensu. Gdyby nie fajna tematyka Przeznaczenie dostałoby mniej oczek w tej kategorii, ale przecież gdyby nie ona, to gra nie zyskałaby pewnie tak dużej popularności. Gwiezdne wojny zobowiązują.

Kasia:

Gra przede wszystkim mocno angażuje, łatwo jest się zidentyfikować ze swoimi postaciami, co zdecydowanie pozytywnie wpływa na budowanie klimatu. Z pewnością nie bez znaczenia jest też fakt, że na kartach znajdują się pobudzające wyobraźnię cytaty oraz dość szczegółowe, często prezentujące sceny akcji, ilustracje. Przyznam, że w grze niewątpliwie napotkać można liczne przekłamania fabularne, ale mi niespecjalnie to przeszkadzało.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 6,5/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Star Wars: Przeznaczenie przyciąga wzrok ładnymi ilustracjami kart i dość jaskrawą kolorystką kości. Te ostatnie przyjemnie leżą w dłoni, szkoda jednak, że do ich przechowywania trzeba znaleźć coś innego, niż niepraktyczne pudełka zestawów startowych. Gra, jak przystało na dobrą karciankę kolekcjonerską, ma proste zasady rozwijane dopiero szczegółowo przez kompendium zasad. Podstawowe talie pozwalają szybko zapoznać się z mechaniką i ku mojemu zdziwieniu nie sprawiają wrażenia wersji niepełnej. W praktyce podczas zabawy trochę szybko kończą się karty, chociaż zbiega się to na ogół ze śmiercią ostatniej z postaci. Spora losowość oraz dynamika Przeznaczenia sprawiają, że zabawa budzi emocje i nie ciągnie się. Klimat Gwiezdnych wojen odzwierciedlają głównie grafiki na kartach, ale i tak samą tematyką gra potrafi zdobyć serce fanów serii.

Kasia:

Star Wars: Przeznaczenie to gra dopracowana mechanicznie, ale nieprzeładowana zasadami. Jest solidnie, choć nie do końca spójnie (pod względem wizualnym) wykonana. Oferuje natomiast szybką i satysfakcjonującą rozrywkę, a także daje duże możliwości rozwijania zestawu startowego. Dzięki temu jej żywotność i regrywalność może być niemal nieograniczona.

Ocena:

Wiktor:

Star Wars: Przeznaczenie to dobra gra. Prawdopodobnie gdyby nie blog, wiążący się z dużą liczbą nowości do ogrywania, oraz moja niechęć do rywalizacji turniejowej sięgnąłbym po zestawy dodatkowe i dał się wciągnąć w świat tej kolekcjonerskiej karcianki. Bo mimo że podstawki działają fajnie i pozwalają na całkiem sporo zabawy, to nie można ukrywać, iż pełnię możliwości Przeznaczenie pokazuje pewnie podczas tworzenia coraz silniejszych talii oraz odkrywania różnych kombinacji i zależności między kartami. Jeśli więc nie boicie się wydatków związanych z kolejnymi pakietami kupowanymi w ciemno oraz macie w sobie żyłkę gracza turniejowego, to Przeznaczenie wydaje się grą dla Was. A jeśli nie? Obie podstawki zapewnią też godziny przyjemnej rywalizacji w postaci szybkiej dwuosobowej karcianki z gotowymi taliami.

Kasia:

Rozgrywki w Przeznaczenie były bardzo przyjemne. Doceniam zwłaszcza możliwość powrotu do lubianego przeze mnie uniwersum oraz intensywność zmagań. Sądzę, że jest to świetna propozycja, jeśli chcecie poświęcić się jakiejś grze kolekcjonerskiej, a Gwiezdne wojny są Wam bliskie.

  • Dla kogo?
Dla: fanów Star Wars; miłośników gier kolekcjonerskich; graczy turniejowych; ogranych początkujących i średnio zaawansowanych oraz doświadczonych graczy; lubiących szybkie, dwuosobowej karcianki

Przypomina nam: D&D Dice Masters, Bang! Pojedynek, Mage Wars Arena

Plusy:

  • proste zasady
  • krótkie, dynamiczne tury
  • prosta, ale dająca sporo frajdy mechanika
  • dużo interakcji bez zamulania i przestojów
  • ładne grafiki

Minusy:

  • niektórym mogą przeszkadzać: kolekcjonerski typ gry, losowość (karty i kości)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz