poniedziałek, 27 marca 2017

Santorini - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2017/03/santorini-recenzja.html
Santorini pod trójwymiarowymi bloczkami i ładnymi ilustracjami skrywa grę logiczną. Do tego taką, która - zgodnie z informacją z instrukcji - najlepiej działa we dwoje. Czy tytuł zasługuje na uwagę? O tym w recenzji!

Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: około 20 minut
Wydawca: Roxley Game Laboratory
Tematyka: starożytność, bogowie
Główna mechanika: dokładanie klocków
BGG: Santorini

Grę przekazało nam wydawnictwo Roxley Game Laboratory.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Lwią część zawartości ładnie zilustrowanego pudełka stanowią plastikowe klocki. To z nich w czasie zabawy wznosi się kolejne piętra budynków. Fajnie że elementy poszczególnych poziomów różnią się od siebie. Dzięki temu wieże mają swój charakter, od przysadzistej podstawy po lekki dach zwieńczony niebieską kopułą. Santorini wygląda imponująco, szczególnie że plansza do gry znajduje się na plastikowym podeście (klifie). Nie ma on znaczenia dla mechaniki, ale prezentuje się bardzo fajnie. W zestawie znajduje się też 6 niewielkich figurek robotników. Nie powalają wykonaniem, ale pełnią swoją rolę i całkiem ładnie wyglądają na planszy.

W Santorini bardzo ważną rolę odgrywają też karty bogów wprowadzające specjalne umiejętności. Styl ich ilustracji można zauważyć już na okładce gry i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobały. Postaci są wesołe, kreskówkowe, ale i całkiem fajnie oddano ich mitologiczne atrybuty. Santorini to jedna z najładniejszych gier w naszej kolekcji, która już samym wyglądem wywarła na mnie naprawdę świetne wrażenie.

Edycja gry z Kickstartera zawiera w komplecie od razu niewielki dodatek (Golden Fleece), któremu przyjrzymy się jednak w innym tekście. Jako że nie ma go w wersjach sklepowych (można go dokupić), to na razie postanowiliśmy pominąć Golden Fleece i skupić się na podstawce.

Kasia:

Pudełko Santorini ozdobiono bardzo ładną grafiką, która przywodzi na myśl grę dla młodszych planszówkowiczów. Również we wnętrzu znajdziemy wiele nietypowych elementów, kojarzących się raczej z zabawkami niż z grami planszowymi. Plansza jednak jest - i to nie byle jaka (a właściwie to nawet dwie - obie bardzo grube i porządne, pokryte przyjemnymi grafikami). Obszar gry składa się z obu części połączonych za pomocą bajeranckiego klifu. Kiedy na tej konstrukcji zaczynają się w trakcie partii pojawiać plastikowe białe domki, to całość wygląda fantastycznie. Z czysto praktycznego punktu widzenia te przestrzenne elementy są zrobione trochę na wyrost, chociaż obcowanie z tak dobrze wykonaną grą jest przyjemnością samą w sobie.

Warto wspomnieć również o kartach - dużo miejsca zajmują na nich rysunki, które są zarówno oryginalne jak i po prostu urocze. Malutkie figurki także są miłym dodatkiem, choć muszę przyznać, że wyraz twarzy chłopców jest nieco niepokojący ;).

Pomimo że w Santorini nie znajdziecie żadnej wypraski, to wszystkie komponenty dobrze się przechowuje.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 9/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

By osiągnąć zwycięstwo trzeba wprowadzić jedną ze swoich dwóch figurek na trzecie piętro budynku. Należy pamiętać, że musi ona wskoczyć na nie z niższego poziomu, co ma znaczenie podczas zabawy z kartami bogów. Tura gracza przebiega w bardzo prosty do ogarnięcia i zapamiętania sposób: najpierw należy poruszyć jedną ze swoich figurek (na dowolne sąsiednie pole, także te po skosie), a następnie wybudować na sąsiednim polu (znów także po skosie) piętro budynku. Podczas ruchu można też wskoczyć na wyższy poziom (tylko jeden, więc nie da się zdobyć szczytu wieży z ziemi ani pierwszego piętra) albo zeskoczyć dowolną liczbę pięter w dół. Tyle.

Na pudełku znajduje się informacja, iż gry można nauczyć kogoś w 30 sekund. Jest w tym trochę przesady, ale naprawdę niewiele. Zasady są proste, nikt nie powinien mieć problemów z ich ogarnięciem. Podstawowe reguły modyfikowane są przez karty bogów, z których po poznaniu Santorini będzie się pewnie korzystać w większości partii. Bogowie mogą wprowadzać dodatkowe warunki zwycięstwa, zmieniać zasady ruchu, budowy itp.

Instrukcja świetnie wyjaśnia prawie wszystkie kwestie potrzebne do zabawy. Pewne wątpliwości mogą wkraść się do partii z kartami bogów, które opisano dość lakonicznie. Kilka razy zaglądałem z tego powodu do sieci, ale chyba w większości przypadków okazywało się, że zastosowanie ma to, co napisano, a w regułach nie ma dodatkowych haczyków. Ikony na kartach mogłyby być nieco bardziej jednoznaczne. Mimo pozornej niezależności językowej znajomość angielskiego na pewno się przyda - wystarczy jednak jedna osoba władająca tym językiem czy też przetłumaczenie zdolności bogów.

Kasia:

Podstawowe zasady Santorini są wręcz banalnie proste. Sugerowany czas ich tłumaczenia - 30 sekund - nie jest więc wielką przesadą. Troszkę kłopotu mogą stwarzać co najwyżej zdolności bogów, które nie zawsze intuicyjnie zostały przedstawione za pomocą symboli na kartach. Plusem jest natomiast to, że gra jest niezależna językowo - jedynie do zapoznania się z instrukcją potrzebna jest znajomość angielskiego.

Ocena Wiktora: 8,5/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Niech nie zmyli Was sielankowy, rodzinny wygląd Santorini. Jest to gra logiczna, w której praktycznie nie ma losowości. Nawet bogów, zgodnie z zasadami, wybiera jeden z graczy, chociaż tutaj bardzo często pozwalaliśmy sobie na ich losowanie. Lubię ciekawe mechaniki, chociaż do gier logicznych na ogół mnie nie ciągnie. Jak było z Santorini?

Krótkie partie i szybkie tury sprawiają, że po pierwszej rozgrywce ma się ochotę na kolejną. I kolejną. I następną. I może jeszcze jedną... Naprawdę, od gry trudno się oderwać. Wariant podstawowy jest fajny, ale to karty bogów nadają jej praktycznie nieskończoną regyrwalność. W ciągu dwóch tygodni od otrzymania pudełka zagraliśmy kilkadziesiąt razy i wciąż czuję niedosyt.

Bogowie w Santorini mają różne zdolności, z których jedne wydają się po prostu lepsze od drugich. Bo przecież możliwość zaatakowania i zdjęcia z planszy figurki przeciwnika jest pewnie lepsza od budowania kopuł na dowolnych piętrach, prawda? Nie do końca! Wszystko zależy od umiejętności gracza oraz od rywalizujących bogów. Właściwie każdą z kart można wykorzystać w taki sposób, by pomóc sobie w osiągnięciu zwycięstwa. Sytuacja zmienia się trochę podczas partii w większym gronie. Przy trzech lub czterech graczach należy odłożyć do pudełka niektórych bogów (wygodnie to oznaczono, więc nie ma problemu), ale mimo wszystko zdecydowanie lepiej wybierać biorące udział w zabawie karty, niż je losować. Widać to szczególnie w komplecie, gdzie niektórzy bogowie faktycznie są wyraźnie silniejsi od innych, a z pewnymi ich kombinacjami praktycznie nie da się wygrać. Trzymanie się reguł i wybieranie bogów przez jedną osobę pozwala unikać zbyt silnych postaci lub zestawiać je z takimi, których umiejętności mogą skontrować potężne bóstwa.

W instrukcji zaznaczono, że Santorini jest właściwie dwuosobówką, której na prośbę wspierających dodano możliwość gry w większym gronie. Partie we troje przebiegają niemal na takich samych zasadach jak te we dwoje. Każdy otrzymuje po dwie figurki i każdy dąży do własnego zwycięstwa. Prowadzi to do ostrej rywalizacji, kiedy wszyscy starają się przeszkadzać przeciwnikom i jednocześnie piąć się w górę. Rozegraliśmy niemało partii w takim układzie, wszystkie oceniam pozytywnie. Gorzej sprawa wygląda przy czterech osobach, kiedy to gra się w dwóch drużynach. Ten element kooperacji, połączony z trochę mniej przewidywalnym działaniem bogów zupełnie mi się nie spodobał. Nie mam zamiaru więcej siadać do Santorini w więcej niż trzy osoby.

Dzięki ładnemu wyglądowi gry nie czuć w niej aż tak bardzo abstrakcyjności. To lekka gra logiczna, w której jest naturalnie trochę myślenia i planowania, ale raczej nikogo nie powinna zmęczyć nawet po godzinie-dwóch grania.

Kasia:

Santorini to niezwykle intrygująca pozycja - nie dajcie się zwieść tej niewinnej oprawie - pomimo prostoty to wcale nie taka łatwa gra. Zwłaszcza jeśli Wasz przeciwnik nie chce tanio sprzedać skóry. Podoba mi się, że interakcja jest tak ważną częścią tej planszówki. Cały czas trzeba patrzeć na to co robi rywal, analizować nie tylko swoje ruchy, ale także to czy przypadkiem nie ułatwimy mu zwycięstwa swoim zagraniem. Sprawia to, że zabawa jest bardzo angażująca i wymaga ciągłego skupienia.

Santorini ma bardzo dużą regrywalność ze względu na znaczną liczbę dostępnych bogów. Sprawiają oni, że poszczególne partie dość mocno różnią się między sobą. Poza tym gra oferuje także tryb "symetryczny", czyli podstawowy (bez bogów), gdzie każdy ma identyczne szanse na zwycięstwo.  O tym jak bardzo regrywalna jest to pozycja świadczy fakt, że chyba nigdy nie zakończyliśmy tylko na jednej partii - zawsze było ich przynajmniej kilka.

Wiedziałam, że Santorini było projektowane jako gra typowo dwuosobowa, w związku z czym zdziwiło mnie, że tak dobrze działa w gronie trzyosobowym. Muszę przyznać, że w takim układzie grało mi się nawet przyjemniej. Pojawia się wtedy bowiem także delikatna gra nad stołem, nieraz dwóch graczy musi blokować trzeciego, trzeba sprytnie lawirować pomiędzy dwoma wrogami, więc nie jest to już tylko czysty pojedynek umysłów. Jedyna wada takich rozgrywek to pojawiające się czasem zjawisko kingmakingu. Lecz przy tak krótkiej rozgrywce, dającej szansę na szybki rewanż, nie dokuczało mi ono zupełnie. Tak na prawdę jedynym poważnym zarzutem jest sprawiający wrażenie "doklejonego" wariant czteroosobowy.

Pomimo nieco rozbuchanego wyglądu Santorini to pełnoprawna planszówka, która może sprawić przyjemność ogranym geekom jak i służyć do wprowadzenia w ten świat nowych osób.

Ocena Wiktora: 9,5/10

Ocena Kasi: 8,5/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Santorini tworzono z myślą o partiach we dwoje i to widać. Gra w takim układzie działa idealnie. Świetnie. Najlepiej. Dzięki temu bardzo szybko wskoczyła na moją listę ulubionych gier. Planowanie ruchów w partiach we dwoje musi być ostrożniejsze niż przy trzech osobach (nie ma nikogo, kto uratuje sytuację naprawiając nasz błąd), ale mimo to nie zajmuje wiele czasu. Pozwala to utrzymać dynamiczny charakter gry. Zabawa wymaga też trochę uwagi, bo nierozważne postawienie piętra lub przesunięcie się zbyt daleko od budującego przeciwnika może doprowadzić do przegranej. Nawet jeśli tak się stanie, to nic straconego - można opróżnić planszę i rozegrać kolejną partię. Przecież to tylko kilkanaście minut.

Kasia:

Jeśli lubicie gry w rodzaju szachów (czy recenzowanego kiedyś przez nas Ortusa), to powinniście pokochać wariant dwuosobowy Santorini. Jest zdecydowanie bardziej "mózgożerny" niż te w większym składzie. Dla mnie nie był on w pełni satysfakcjonujący ze względu na częste baty, które dostawałam od Wiktora. Pokonywał mnie w 90% przypadków, więc chyba rozumiecie, że ogarniała mnie lekka frustracja. Niestety Santorini nie wybacza błędów, a tu wystarczy jeden nieprzemyślany ruch i po partii. Mam ten problem, że czasem nie dostrzegam wszystkich możliwych posunięć i potrafię głupio się podłożyć. To też było jedną z przyczyn, dla których lepiej czułam się w partiach trzyosobowych, które były odrobinę mniej oczywiste.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 7,5/10  

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Antyczna tematyka, zmagania bogów i świetny wygląd to dla mnie duże plusy. Budowanie miasta, które polega na faktycznym budowaniu jest po prostu fajne. Wieże pną się coraz wyżej, pojawiają się niebieskie kopuły, a po tym wszystkim skaczą figurki budowniczych. Do tego zdolności bogów na ogół całkiem sensownie oddają ich atrybuty i domeny. Mechanicznie Santorini to gra logiczna, po której nie można spodziewać się fajerwerków, chociaż widać, że starano się nadać jej też trochę klimatu. Ładny wygląd, trójwymiarowe konstrukcje i mitologiczna tematyka sprawiają jednak, że nie zejdę z oceną w tej kategorii poniżej wyjściowej, średniej piątki. Mimo abstrakcyjności Santorini ma w sobie coś, co sprawia, że aż tak jej nie czuć.

Kasia:

Najważniejszym środkiem budowania klimatu w Santorini są powstające na naszych oczach malownicze wieże. Pole gry po zakończeniu partii wygląda dzięki nim jak wycięte z pocztówki. Miłymi smaczkami są też grafiki na kartach oraz książeczka z wierszowanym wstępem fabularnym, której obecność w tego typu grze była dla mnie sporym zaskoczeniem. Także część możliwych akcji i zdolności bogów wydaje się sensowna, część natomiast jest podyktowana wymaganiami mechaniki. Nie mam tego za złe, Santorini to krótka gra, od której nie oczekuję dużej głębi klimatu. Pomimo tych wszystkich zabiegów planszówkę tę można uznać co najwyżej za przyzwoicie osadzoną w temacie, gdyż czas partii oraz duże skupienie graczy na kolejnych ruchach ograniczają możliwość wczucia się w klimat. Trzeba jednak przyznać, że zrobiono tu chyba wszystko co możliwe, by tchnąć życie w czysto logiczną grę.

Ocena Wiktora: 5/10

Ocena Kasi: 6/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Nie będę się rozpisywał, ograniczę podsumowanie do kilku krótkich zdań. Santorini to śliczna i solidnie wykonana gra. Santorini ma niezwykle proste zasady i dobrą instrukcję, chociaż opisy zdolności mogłyby być nieco obszerniejsze. Santorini mimo kiepskiego trybu czteroosobowego jest jedną z najlepszych gier, w jakie grałem. Santorini genialnie sprawdza się we dwoje. Parafrazując tekst z memów: Santorini is love, Santorini is life. Rewelacyjna gra!

Kasia:

Mechanicznie Santorini jest majstersztykiem, gdyż w niesamowicie prostych regułach udało się zamknąć prawdziwe umysłowe wyzwanie. Dodatkowo jego wydanie stoi na najwyższym poziomie, a interesujący temat uprzyjemnia spędzony przy grze czas. Rozgrywka we 2 i 3 osoby dość mocno różni się od siebie, więc warto wypróbować obie opcje. Największym mankamentem jest zdecydowanie słabszy wariant czteroosobowy.

Ocena:

Wiktor:

Rzucenie okiem na moje oceny cząstkowe powinno już pozwolić poznać moją opinię o grze. Santorini to planszówka śliczna, szybka i dynamiczna, ale przede wszystkim zachwycająco przyjemna, prosta i fajna. To jedna z najlepszych gier, w jakie miałem okazję zagrać i od czasu poznania także ścisła czołówka moich ulubionych tytułów. Polecam, polecam, polecam!

Kasia:

Nie potrafię jednoznacznie określić moich uczuć względem Santorini. Z jednej strony odrobinę się rozczarowałam, że pod tymi ślicznymi szatkami kryje się gra logiczna (których fanką nie jestem). Z drugiej jeśli już miałabym z własnej woli siąść do logicznej planszówki, to wyłącznie do tak pięknie wydanej, tak sprytnej i wciągającej jak Santorini.


  • Dla kogo?
Dla: miłośników gier logicznych; fanów pięknie wyglądających planszówek

Przypomina nam: Ortus, szachy, warcaby [K.]

Plusy:

  • bardzo proste zasady
  • zjawiskowe wykonanie
  • niesamowita regrywalność
  • krótka, dynamiczna i intensywna rozgrywka 
  • dzięki wykonaniu nie czuć, że to gra logiczna

Minusy:

  • słaby wariant czteroosobowy
  • opisy zdolności bogów mogłyby być nieco obszerniejsze

Grę przekazało nam wydawnictwo Roxley Game Laboratory. Dziękujemy!

https://roxley.com/

3 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że piszecie o mniej popularnych produkcjach. Właśnie takiej gry szukałem. Wpisuję w wyszukiwarkę i w sklepach pusto. Towaru brak a na Allegro cena bliska 200 złotych. Nie przywykłem do płacenia 200zł za fillera. Nawet bardzo fajnego. Wiecie coś o planowanym nowym wydaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie wydanie to tylko kwestia czasu - sam za swój egzemplarz dałem coś koło 150zł, ale to było zbiorowe zamówienie z Kickstartera. Gra jest z pewnością warta tych pieniędzy :)

      Usuń
    2. Kilka egzemplarzy pojawia się co jakiś czas w sklepach, ale też w okolicach 200 złotych (z rabatami można kupić jakieś 20 złotych taniej). O polskim wydaniu wspominało kiedyś Games Factory Publishing (teraz już samo Games Factory), ale od jakiegoś czasu nic o nim nie słychać.
      - W.

      Usuń