czwartek, 9 marca 2017

Kingdomino - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2017/03/kingdomino-recenzja.html
Kingdomino to kolejne podejście Bruna Cathali do klasycznej mechaniki, tym razem znanej z domina. Długo wzbranialiśmy się przed tą planszówką, bo sprawiała wrażenie rozrywki dla najmłodszych. W końcu jednak się złamaliśmy i postanowiliśmy z bliska przyjrzeć się kafelkowemu budowaniu królestwa.

Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: około15 minut
Wydawca: Games Factory Publishing
Tematyka: średniowiecze, fantasy
Główna mechanika: dokładanie kafelków

Grę przekazało nam Games Factory Publishing.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Kingdomino to barwna gra w kolorowym pudełku. Sielska ilustracja z okładki utrzymana jest w jasnej tonacji i zachęca do bliższego zapoznania się z zawartością. Na tę składają się głównie ponumerowane kafelki przedstawiające różne tereny. W pudełku znajdują się także cztery kartonowe zamki i kilka meepli (pionków). Wszystko prezentuje się bardzo dobrze, lakierowane kafelki mają żywe kolory i fajne ilustracje, na których znajduje się całkiem sporo smaczków (cień smoka, Nessi, scenka z Władcy Pierścieni itd.). Całość umieszczono w wygodnej wyprasce.

Kingdomino zdumiewa prostotą elementów i jednocześnie ich ładnym wyglądem. Niby kafelki różnią się głównie kolorami, ale tak naprawdę umieszczono na nich sporo detali. W swojej kategorii gra wypada świetnie!

Kasia:

Kingdomino to przede wszystkim świetnie wykonane kafle (są tak grube i mocne, że nawet zabawa z dziećmi nie powinna wyrządzić im krzywdy). Dodatkowo przyjemnie jest znajdować drobne graficzne smaczki na rysunkach (największą frajdę sprawiło mi wypatrzenie Froda i Szeloby). Zresztą generalnie gra zilustrowana jest bardzo ładnie, kolory są żywe, a rysunki przyjemne w odbiorze. Do drewienek również nie można się przyczepić - są zarówno estetyczne jak i porządne. Całości dopełnia dobrze zaprojektowana wypraska.

Ocena Wiktora: 9/10

Ocena Kasi: 9/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Reguły zabawy są banalne: kafelki dokłada się tak, by chociaż jednym pasującym terenem stykały się z jakimś leżącym już na stole. Haczykiem jest to, że królestwo może mieć tylko 5x5 pól, a kafelki są prostokątne (1x2). Ciekawie rozwiązano sposób dobierania płytek - odpowiada za to draft. Pierwszy gracz zabiera swój kafelek i stawia meepla na jednym z kilku w drugim rzędzie, później robią to też pozostali. Każdą płytkę może zająć oczywiście tylko jedna osoba. Pozycja wybranego kafelka determinuje tym samym kolejność rozgrywki w następnej turze. Zwycięzcą zostaje osoba mająca najwięcej punktów. Te liczy się mnożąc liczbę stykających się pól jednego koloru przez liczbę koron na tych polach. Proste? Proste!

Zasady są bardzo intuicyjne, a instrukcja bardzo dobrze je wyjaśnia. W zabawie przewidziano też różne warianty, jak na przykład dodatkowe punkty za królestwo bez dziur czy też bonus za symetryczne obudowanie swojego zamku. W trakcie zabawy nie mieliśmy żadnych wątpliwości dotyczących reguł, wszytko przebiegało płynnie i sprawnie. Jak na grę rodziną - idealnie.

Kasia:

Co tu dużo mówić - reguły są wręcz banalnie proste. Nawet najbardziej oporni gracze nie będą mieli problemu z ich zrozumieniem i zapamiętaniem. Żeby nieco urozmaicić rozgrywki w instrukcji umieszczono także kilka wariantów, które odrobinę zmieniają np. końcowe punktowanie.

Ocena Wiktora: 10/10

Ocena Kasi: 10/10 

Kilka złych decyzji - recepta na dziurawe królestwo.

Rozgrywka:

Wiktor:

Kingdomino to króciutka gra, w której jedna partia zajmuje około 15 minut, tak jak zapisano na pudełku. Dokładanie kolejnych kafelków momentami wymaga chwili zastanowienia, ale w żadnej mierze nie burzy dynamiki zabawy. Bardzo często graliśmy w taki sposób, że każdy kolejno brał swoją płytkę, umieszczał meepla na innej upatrzonej, a dopiero później wszyscy spokojnie dopasowywaliśmy kafelki do królestwa.

Moją największą obawą była dziecinność tej rozrywki. Czy Cathali udało się stworzyć rasową grę familijną dla młodszych i starszych, czy może jedynie prostą zabawę dla pociech? Pograliśmy w różnym gronie i muszę przyznać, że zawsze bawiłem się dobrze. Prostota nie oznacza w tym przypadku nudy, trzeba jednak pamiętać, że to gra jeszcze lżejsza niż chociażby klasyczne Carcassonne. Jest też również dużo krótsza, dzięki czemu stosunek zaangażowania i poświęconego na partyjkę czasu wypada bardzo dobrze. Gdyby gra trwała około godziny, to pewnie zaczęłaby nużyć, ale 15 minut wysiedzi przecież każdy.

Podobają mi się warianty urozmaicające zabawę, jak i ograniczenie rozmiaru królestwa. Dzięki nim Kingdomino pozawala modyfikować trochę kolejne partie. Z chęcią zobaczyłbym w grze nawet jakieś kafelki celów mogące zaostrzać rywalizację (np. bonus dla osoby mającej największy las itp.), bo mimo że wszyscy walczymy o punkty zwycięstwa, to zmagania przybierają raczej pokojowy charakter. Najczęściej każdy zbiera trochę inne terytoria, przez co dość rzadko zajmuje się potrzebne przeciwnikom kafelki. Oczywiście zdarzają się partie, w których jedne płytki są bardziej pożądane niż inne, ale poziom interakcji określiłbym tutaj jako dość znikomy. Czy to źle? Raczej nie, bo w zabawie mimo wszystko tego nie brakuje.

Fajnym patentem okazało się ponumerowanie kafelków. Jako że wykładane są zawsze wg klucza od najmniejszej do największej liczby, to osoby sięgające po te rzadsze i bardziej wypasione płytki skazują się automatycznie na oddanie palmy pierwszeństwa tym, które sięgną po mniej zaawansowane kafelki. Zależnie od potrzeb graczy kolejność jednak ulega zmianom, a ciągłe zajmowanie pierwszego miejsca w kolejce nie jest raczej dobrą strategią.

Regrywalność? Jest! Chociaż podejrzewam, że grę będzie można odświeżać, odmładzać i podkręcać za pomocą dodatków, bo podobnie jak wspominane Carcassonne ma ku nim ogromny potencjał. Jak na razie kilkadziesiąt płytek zapewni jednak sporo dobrej zabawy. Może nie podczas pięciu czy sześciu partii z rzędu, ale wyciągając Kingdomino na jedną-dwie rozgrywki nie powinniście narzekać na wtórność i nudę, nawet jeśli wolicie bardziej wymagające pozycje.

Kasia:

Niezwykle łatwe zasady w przypadku Kingdomina nie oznaczają wcale banalnej czy dziecinnej rozrywki. Mechanika jest bardzo przemyślana, owszem prosta, ale jednocześnie sprytna. Dzięki niej rozgrywka przebiega sprawnie, jest bardzo dynamiczna. I choć nieraz warto chwilę zastanowić się nad najlepszym ruchem, na przykład by pokrzyżować plany rywalowi, to zwykle nie trwa to długo. Jak na tak krótki tytuł Kingdomino daje bardzo dużo frajdy, jest intensywne i satysfakcjonujące, choć nadal na tyle szybkie, że świetnie może służyć jako rozgrzewka przed czymś konkretniejszym.

Na uwagę zasługuje tu ciekawy mechanizm wybierania kafelków. Ciągnąc ten najlepszy (najmocniej punktujący) w następnej kolejce prawdopodobnie przypadnie nam któryś z najsłabszych. To sprawia, że losowość gry jest w dużym stopniu zrównoważona.

Uważam, że Kingdomino jest wręcz modelowym przykładem gry familijnej - da się błyskawicznie wytłumaczyć, a jednocześnie cieszy zarówno mało ogranych jak i planszówkowych wyjadaczy. Ma ono też w sobie coś uzależniającego i często pojawia się po partii chęć na rewanż. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku duża regrywalnośc tytułu.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 9/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Kingdomino we dwoje oddaje do dyspozycji graczom po dwa meeple. Zabawa więc toczy się zawsze przy czterech kafelkach w rundzie, podobnie jak we czworo, z tą różnicą, iż każdy wybiera nie jedną, a dwie płytki. Grając tylko z jednym przeciwnikiem można zdecydować się także na tryb epicki, w którym królestwo urośnie do rozmiarów 7x7 pól. Wydłuża on nieznacznie zabawę, ale pozwala na stworzenie większych włości, co jest fajną opcją.

Ze względu na to, że Kingdomino jest fillerem, a nie grą na cały wieczór, to chętniej siadałem do niego w większym gronie, by rozpocząć lub zakończyć spotkanie. Ale bez obaw, podczas partyjek we dwoje też bawiłem się dobrze. Uważam że w takim wariancie zabawa również się sprawdzi. Znów jej zaletą staje się krótki czas rozegrania jednej partii, dzięki czemu budowanie własnego królestwa nie nuży.

Kasia:

Uważam że Kingdomino sprawdza się świetnie zarówno w większym gronie jak i we dwoje. Siadając do niego w parze można puścić wodze fantazji i rozegrać wariant epicki, co jest bardzo fajnym rozwiązaniem. Nawet jednak grając podstawowe 5x5 jest tu sporo zabawy, a gra jest jeszcze dynamiczniejsza niż w pełnym składzie.

Ocena Wiktora: 7,5/10

Ocena Kasi: 9/10  

Ocena:

Wiktor:

Kingdomino jest bardzo prostą, bardzo ładną i bardzo przyjemną grą. Bruno Cathala stworzył świetną grą familijną, która może spodobać się nie tylko początkującym i młodszym planszówkowiczom, ale i tym doświadczonym. Krótki czas jednej partii, ładny wygląd, przyjemna i lekka mechanika. W Kingdomino nie ma może jakiejś strategicznej głębi, ale bawiłem się przy nim dobrze. To tytuł w sam raz na rozpoczęcie lub zakończenie spotkania, który powinien sprawdzić się też z dziećmi czy osobami niegrającymi.

Kasia:

Kingdomino to dla mnie jedno z największych pozytywnych zaskoczeń w ostatnim czasie. Choć początkowo wydawało mi się, że mam do czynienia z czymś dziecinnym, okazało się iż w tej prostocie tkwi tak duża siła, że gra podbiła moje serce. Jest bardzo uniwersalna, a jednocześnie daje masę frajdy, więc z czystym sumieniem ją polecam!

  • Dla kogo?
Dla: wszystkich, ale szczególnie dla początkujących i młodszych graczy; miłośników gier kafelkowych; fanów Bruna Cathali

Plusy:

  • ładne i porządne wykonanie
  • sprytna, ale prosta mechanika
  • bardzo proste zasady
  • świetne skalowanie
  • idealna jako wprowadzenie do planszówek

Minusy:

  • nie tym razem

Grę przekazało nam wydawnictwo Games Factory Publishing. Dziękujemy!

2 komentarze:

  1. grę ostatnio wypróbowałem i daje całą masę zabawy, szybka i prosta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć :) W weekend wzięliśmy Kingdomino do rodziców i pograliśmy z nimi oraz siostrzenicą i wszystkim się podobało.
      - W.

      Usuń